15 rzeczy, których klienci nienawidzą w Twoim marketingu

By | Wrzesień 30, 2016

1. Brak personalizacji: kto nie marzy o dostawaniu oferty przypadkowych produktów, których nie potrzebuje? Maile masowe to internetowe odpowiedniki gazetek reklamowych, wpychanych do skrzynek pocztowych wszystkim jak leci.

 

2. Pozorna personalizacja: występuje, kiedy wiesz, że trzeba personalizować, ale nie masz ochoty na drobiazgowe analizy preferencji i zachowań klienta, więc ślesz masowego maila, ale z imieniem użytkownika w temacie czy w treści, by stworzyć efekt osobistego traktowania.

 

3. Sztuczki: i traktowanie klienta jak idioty. Większość z nich dotyczy naciąganych tematów wiadomości czy CTA, wpisywania w temacie „Re:” czy „Fwd:”, by sugerować kontynuowanie uprzedniej rozmowy. To pewna droga do klasyfikowania Twojej poczty jako spamu.

 

4. Nadmiar: więcej, więcej maili! Przypomina to próbę wzięcia odbiorcy siłą z wykorzystaniem przewagi liczebnej. Ale marketing to nie wojna – nie postrzegaj klienta jako swojego przeciwnika, którego musisz „zdobyć” za pomocą tajemnych chwytów, ale jako rozmówcę, któremu możesz pomóc. Warto analizować, ile maili chciałby otrzymywać, dawać możliwość wybrania częstotliwości wysyłki i testować nowe rozwiązania.

 

5. Schowany opt-out: jeśli go nie znajdą, to się nie wypiszą, a dla Ciebie to więcej adresów w bazie. Wiesz, że to tak nie działa, prawda?

 

6. Same oferty. Marketing polega na starannym i niewzruszonym wpychaniu klientom ofert do gardeł. Nie baw się w edukowanie, dostarczanie wartości czy budowanie więzi: przecież oni mają tylko kupić. Tu znów traktujemy klienta przedmiotowo: jako prosty obiekt naszych działań, który redukujemy do jednej funkcji – kupowania.

 

7. Izolowanie emaili. Mając do dyspozycji wiele kanałów komunikacji, łatwo się pogubić w tym, co indywidualny użytkownik widzi w każdym z nich i czy to układa się w sensowną całość – o ile nie wykorzystujemy narzędzi klasy Marketing Automation. W związku z tym kampanie, które same w sobie wyglądają świetnie, dla konkretnego odbiorcy mogą wydawać się niezrozumiałe albo nachalne.

8. Adresat? Abstrakcja! Kim jest Twój odbiorca? Wielu marketerów treści pisze na oślep, bazując na swoim wyczuciu i luźnych wyobrażeniach. Tymczasem mają zasoby do tego, by zbudować precyzyjny obraz swoich czytelników – wystarczy wykorzystać narzędzia takie jak Buyer Persona.

 

 

9. Bullshit. Czyli fantazjowanie w materiałach tak, by nasz produkt wydawał się wspanialszy. To bzdury, kłamstwa i naciąganie oraz wyświechtane frazy w stylu „Lider w swojej kategorii”, „Najwyższa jakość w najniższej cenie” czy „oszczędzasz czas i pieniądze”.

 

10. Brak jaj. Co się raz sprawdziło, to się sprawdza. To dlatego blogi firmowe są tak podobne do siebie, pełne wykrojonych jak od szablonu podobnych postów w podobnym stylu. Wyróżnić się – to wymaga odwagi (i podjęcia ryzyka).

 

11. Nuda. Zbyt długie teksty, składające się ze zbyt długich i zbyt skomplikowanych zdań. Polej to sosem z hermetycznego żargonu i voila! To ma być edukacja, nie przyjemność!

 

12. Stare treści. Twoje materiały się starzeją i dezaktualizują, dlatego potrzebują trochę odświeżenia od czasu do czasu. Przejrzyj ebooki i infografiki: czy nie domagają się poprawek? Niestety, nie wszystkie posty to evergreeny.

 

13. Udawanie: wiele firm wpada w pułapkę „Musimy mieć Facebooka/ Twittera/ Instagram…”, a potem kopiuje popularne rozwiązania w danym medium. Facebook kocha koty – dajmy kota! Twitter kocha hasztagi? Nie szczędźmy hasztagów! Tymczasem początkiem aktywności w mediach społecznościowych jest znalezienie właściwej platformy dla Twojej firmy, miejsca, gdzie są Twoi klienci i gdzie możesz rozmawiać na temat swojej marki przebierania swojego biznesu za coś, czym nie jest.

 

14. Brak reakcji na feedback klientów. Kiedy widzisz negatywny komentarz, spanikuj i/albo go skasuj. Przecież nie ma nic bardziej odpychającego niż rozmowa z tymi wstrętnymi klientami, którzy cały czas czegoś chcą i mają nieustannie pretensje!

 

15. Brak regularności. Czasem marketerzy nie doceniają ilości czasu, jaki należy poświęcić na działalność w mediach społecznościowych i angażują się w kolejne platformy, przez co trudno potem przypilnować systematycznej aktywności we wszystkich z nich. Stąd okresy ciszy, po których następują fazy tweetowania co minutę.